Amazon stanął w obliczu pozwu dotyczącego funkcji rozpoznawania twarzy w swoich dzwonkach Ring. Sprawa, złożona przez Virginia mieszkańca Charlesa Sigwalta jako pozew grupowy, trafia w sam sedno kwestii prywatności cyfrowej. Chodzi o to, że właściciel kamery wyraża zgodę na jej instalację i nagrywanie, ale przechodnie czy goście przechodzący obok urządzenia takiej zgodы nigdy nie dają – a mimo to ich twarze mogą zostać przeskanowane i zidentyfikowane przez system sztucznej inteligencji.
Problem tkwi w fundamentalnej asymetrii nowoczesnych technologii monitoringu. Gdy Amazon wprowadził funkcję Familiar Faces – umożliwiającą rozpoznanie znajomych domowników czy stałych gości – stworzył rzeczywistość, w której niektórzy mogą analizować biometryczne dane innych bez ich wiedzy czy zgody. To nie jest tylko kwestia „przysłonięcia kamery" lub technicznych ustawień bezpieczeństwa. To o prawie każdego człowieka do kontroli nad swoją własną twarzą i biometrią, która stanowi jedno z najbardziej wrażliwych danych osobowych.
Pozew wskazuje na znacznie szerszy problem: jak powinniśmy regulować technologię rozpoznawania twarzy w przestrzeni publicznej i półpublicznej? Dotyczy to nie tylko Ring czy Amazon – ten sam dylemat czeka Twitter, Apple, a generalnie każdą firmę rozwijającą systemy facial recognition. Sprawa może otworzyć ważną dyskusję o standardach prywatności i o tym, czy sama zgoda właściciela kamery powinna wystarczać do rozpoznawania twarzy obcych osób na jej terenie.