Microsoft otworzył w San Francisco konferencję Build, gdzie tradycyjnie pokazuje nowe technologie swoim programistom i partnerom. Tym razem oczywiście dominować będzie sztuczna inteligencja – firma zapewne pochwalić się będzie kolejną generacją narzędzi AI, które zintegrowała ze swoimi produktami. Satya Nadella, szef Microsoftu, wygłosi główny wykład, w którym zaprezentuje wizję przyszłości pracy z asystentami AI. Problemem jest jednak to, że pomimo całej tej ekscytacji i inwestycji, bardzo niewielu użytkowników faktycznie płaci za Copilota, czyli flagowy asystent AI firmy.

To rozdźwięk między technologicznym optymizmem a komercyjną rzeczywistością jest dla Microsoftu niekomfortowy. Firma przez lata budowała narrację o rewolucji AI i zainwestowała miliardy dolarów w OpenAI, aby zapewnić sobie dostęp do najlepszych modeli. Copilot ma być sercem tej transformacji – usługą, którą firmy i indywidualni użytkownicy będą chętnie opłacać. Tymczasem okazuje się, że konwersja płacących klientów jest słaba, co sugeruje, iż albo cena jest za wysoka, albo wartość dodana nie jest jeszcze wystarczająco oczywista dla masowego odbiorcy.

Dla branży tech to poważna lekcja. Pokazuje, że nie wystarczy mieć zaawansowaną technologię i dużo szumu marketingowego – trzeba rozwiązać rzeczywisty problem użytkownika i wytłumaczyć, dlaczego warto za to płacić. Microsoft będzie musiał na Build prezentować nie tylko nowe możliwości techniczne, ale przede wszystkim konkretnecase'i biznesowe i sposoby na poprawę monetyzacji swoich usług AI.