Autor przyznaje się do sprzeczności, która dotyczy wielu z nas: pragnie mieć osobistego asystenta AI, który byłby zawsze dostępny i pomagał w codziennych zadaniach. Jednocześnie obawia się, że zależność od takiego narzędzia zmieni go w osobę, która bez technologicznego wsparcia nie potrafi funkcjonować. To wcale nie jest paranoiczne myślenie — to rzeczywista dylemat dotyczący kształtu naszej przyszłości.

Te zastrzeżenia są ważne, bo pokazują, że adopcja AI nie może być mechaniczna. Nie chodzi tylko o to, czy asystent potrafi odpowiedzieć na pytania czy załatwić zadania. Chodzi o balans między wspomaganiem człowieka a utratą jego autonomii i umiejętności. Historia pokazuje, że każda transformacyjna technologia niosła ze sobą takie dylematy — od kalkularora aż do wyszukiwarek.

Może właściwie pytanie nie powinno brzmieć "czy chcemy AI asystentów", ale raczej "w jaki sposób chcemy ich używać, aby wzbogacały nasze życie bez nas upośledżania". To wymaga przemyślanego podejścia zarówno od producentów technologii, jak i od każdego z nas jako użytkownika.