Apple wreszcie doczekał się przełomu w obszarze praktycznego zastosowania AI w Siri. Nowa wersja asystenta potrafi robić coś, o czym marzą wszyscy rodzice - automatycznie dodawać do kalendarza listy wydarzeń wyczytane z emaili, ulotek lub innych dokumentów. Zamiast ręcznego przepisywania każdego wpisu, wystarczy pokazać Siri źródło informacji, a ona sama zadba o resztę.
To proste, ale niesamowicie funkcjonalne rozwiązanie. Wyobraź sobie, że dziecko przynosi z szkoły ulotkę ze wsparciem działań na cały miesiąc, harmonogramem meczów piłkarskich albo listą tematów "spirit week" - zamiast spędzić 15 minut na wpisywaniu każdego dnia do kalendarza, teraz wystarczy jedno słowo do Siri. Problem, który wydawał się trywialny dla zwykłych użytkowników, okazał się do tej pory nie do rozwiązania dla sztucznej inteligencji.
To właśnie pokazuje, jak AI radzi sobie w realnych scenariuszach życia codziennego. Nie chodzi tu o imponujące benchmark'i czy abstrakcyjne możliwości - chodzi o to, czy asystent potrafi zaoszczędzić ci kilka minut na nudnych, powtarzalnych zadaniach. I tym razem Apple pokazał, że jego nowe podejście do Siri rzeczywiście działa.