Fort Myers – mężczyzna z Florydy zagrażał aresztem w sprawie porwania dziecka, opierając się głównie na wyniku technologii rozpoznawania twarzy, która okazała się niedokładna. ACLU złożyła pozew przeciwko dwom lokalnym wydziałom policji, twierdząc że funkcjonariusze traktowali flawne dopasowanie algorytmu jak prawie pewną identyfikację, zamiast uznać je za jedynie wskazówkę wymagającą dalszej weryfikacji.
Ta sprawa rzuca światło na głębokie problemy w sposobie, w jaki amerykańskie policyjne agencje wdrażają narzędzia rozpoznawania twarzy. Dobrze udokumentowane jest, że algorytmy te częściej błędzą przy rozpoznawaniu osób o ciemnej karnacji, co może prowadzić do niesprawiedliwych aresztowań wśród mniejszości. Policja w Fort Myers polegała na narzędziu opracowywanym przez agencje od dziesięcioleci, bez odpowiednich szkoleń dotyczących jego ograniczeń.
Sprawa ma potencjał do zmiany sposobu, w jaki prawo powinno odnosić się do dowodów pochodzących z automatycznych systemów identyfikacyjnych. Jeśli ACLU wygra, mogłoby to zmmusić departamenty policji do wprowadzenia bardziej rygorystycznych standardów, zanim algorytm będzie używany w dochodzeniach kryminalnych. To nie tylko kwestia technologii – chodzi o fundamentalnych prawach i sprawiedliwości.