SpaceX zbliża się do wejścia na giełdę, a firma zarezerwowała znaczną część akcji dla zwykłych inwestorów. Może się to wydawać dobrą wiadomością dla tych, którzy chcieliby mieć udziały w jednej z najbardziej znanych firm technologicznych świata. Problem w tym, że nawet przy tak hojnym alokowaniu akcji dla retail, realny zarobek dla małych graczy będzie ograniczony.

Historia IPO pokazuje, że największe zyski przywłaszczają sobie wczesni inwestorzy venture capital i instytucjonalni partnerzy. SpaceX przez lata zbierał kapitał od elitarnych funduszach, które teraz będą miały ogromne pakiety akcji. Kiedy firma wejdzie na giełdę, ich pozycje będą już dobrze zabezpieczone. Dla inwestora przychodzącego dopiero na IPO szansa na spektakularne zwroty jest znacznie mniejsza — można się spodziewać, że wycena będzie już niż wysoka.

Eksperci podkreślają, że dla przeciętnego inwestora SpaceX IPO to raczej szansa na "uczestnictwo" w historii niż droga do wzbogacenia się. Warto pamiętać, że nawet jeśli dostaniesz akcje, nie jesteś na tej samej pozycji co ci, którzy kupili je, gdy firma była jeszcze startup'em. To klasyczny scenariusz, w którym najlepsze okazy przypadają tym, którzy byli na górze.