Apple sięgnął po ostateczne rozwiązanie: wreszcie, wydaje się, że Siri staje się asystentem godnym nazwy. Przez ponad 15 lat Siri funkcjonował jako archetypowy przykład ambitnej technologii, która nie radzi sobie z podstawowymi zadaniami. Czasami potrafił ustawić timer, czasami były to tylko koszmarne interpretacje tego, co chciał powiedzieć użytkownik. Ale teraz Apple wprowadził nową wersję, która zdaje się wreszcie działać.
To wielka zmiana w kontekście całej branży asystentów głosowych. Przez lata konkurencja — Google Assistant, Alexa — zdawała się oferować lepszą obsługę poleceń naturalnych, rozumienie kontekstu i integrację z usługami. Siri pozostawał w tyle, co skutkowało frustrujących doświadczeniami użytkowników. Tymczasem branża AI gwałtownie się rozwinęła, a modele językowe stały się znacznie bardziej zaawansowane.
Jeśli nowy Siri rzeczywiście stanowi przełom, to może oznaczać koniec memu o kiepskim asystencie Apple'a. To również sygnał dla całego ekosystemu urządzeń Apple — bardziej naturalny, sprawny asystent mogłyby zmienić sposób, w jaki ludzie wchodzą w interakcję z iPhone'ami, iPadami i Macami. To może być jeden z tych momentów, gdy dobrze ulepszana, wydawałoby się martwa technologia nagle robi ogromny skok naprzód.