Producenci smartfonów chętnie reklamują ekstremalnie szybkie ładowanie, obiecując ładunek do 100 procent w zaledwie kilka minut. Tester portalu ZDNet postanowił sprawdzić, czy obietnice są warte papieru, na którym je wydrukowano. Porównał trzy flagowe telefony - najnowszy iPhone, Samsung i OnePlus - testując je zarówno z oryginalnymi ładowarkami producenta, jak i popularnym zestawem od Ankera.
Wyniki były zaskakujące. Okazało się, że rzeczywista wydajność ładowania znacznie różni się od deklarowanych przez marki prędkości. Dwie z testowanych kombinacji zadziałały lepiej lub gorzej niż się spodziewano - stąd biorą się dwie niespodziank wymienione w tytule. To pokazuje, że marketing producent Sometimes overshadows rzeczywistość, a wybór odpowiedniej ładowarki ma ogromne znaczenie dla praktycznego użytku telefonu.
Taka analiza jest istotna dla konsumentów, którzy chcą faktycznie szybko ładować urządzenia bez przepłacania za overhyped specyfikacje. Test ujawnia również lukę między tym, co producenci obiecują, a tym, co faktycznie możemy osiągnąć w codziennym użytkowaniu - zwłaszcza jeśli nie używamy oryginalnego osprzętu.