Bułgarska władza nadzoru eksportu udzieliła licencji firmie Circles BG na sprzedaż zaawansowanych systemów inwigilacji telefonicznej i infrastruktury monitorowania agencjom rządowym w krajach o udokumentowanej historii represji politycznych. Ujawnione przez Human Rights Watch dokumenty pokazują transakcje z Azerbejdżanem, Serbią, Malezją, Meksykiem, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i co najmniej kilkoma innymi państwami. Surveillance firmy oferowała rozwiązania do śledzenia lokalizacji użytkowników, przechwytywania treści komunikacji oraz budowy zaawansowanej infrastruktury monitorowania.
Wyciek podkreśla problem w europejskim systemie kontroli eksportu technologii szpiegowskiej. Choć Bułgaria formalnie ma procedury zatwierdzania takich licencji, praktyka zdaje się ignorować kwestie praw człowieka i ryzyko nadużycia w krajach rządów autorytarnych. Human Rights Watch argumentuje, że te systemy mogą być – i być będą – wykorzystywane do śledzenia aktywistów, dziennikarzy i polityków opozycji, narażając tysiące osób na represje.
Sprawa ujawnia szerszą dysfunkcję w międzynarodowym nadzorze nad handlem bronią cyfrową. Podczas gdy niektóre kraje próbują zaostrzać regulacje, inne – zwłaszcza mniejsze państwa europejskie – udzielają licencji prawie bez weryfikacji. To tworzy kanał, przez który zaawansowane narzędzia inwigilacji trafiają do reżimów, które tradycyjnie stają przed międzynarodową krytyka. Presja na Bułgarię i unijną komisję do zmiany podejścia będzie teraz rośnie.