Startup Andera właśnie zebrał 37 milionów dolarów na misję fundamentalnego przekształcenia branży audytu — procesu, który dotychczas zajmuje przedsiębiorstwom tysiące godzin rocznie i przypomina bardziej pracę biurową z początku XX wieku niż z erą AI. Duże spółki publiczne muszą co roku zbierać mnóstwo dowodów, testować kontrole wewnętrzne i wszystko dokumentować — większość tej pracy odbywa się ręcznie w Excelu, dokładnie tak, jak robiono to dwa dekady temu.
Audyt to nijawy, ale niezwykle dochodowy segment usług finansowych, szczególnie dla czterech gigantów branży (Deloitte, EY, KPMG, PwC). Te firmy rozliczają się za godziny pracy, a jeśli obecna metodologia zużywa tysiące godzin na jednego klienta rocznie, biznes jest rentowny. Andera upatruje tu potencjału dla AI — automacja mogłaby wykonać znaczną część tego czasu, pozbawiając potrzeby do drażliwych, repetycyjnych zadań.
Jeśli Andera uda się wdrożić systemy AI do audytu na dużą skalę, może to oznaczać seismic shift na rynku. Big Four mogą zostać zmuszone do reorganizacji modeli biznesowych, mniej ludzi może pracować nad czystą zbieraniem danych, a jakość audytów potencjalnie mogłaby się poprawić. To też kolejny przykład tego, jak AI przenika do branż, które zdawały się poza jej zasięgiem — od fintech po korporacyjne procesy back-office.