Waymo, spółka zależna Alphabetu, nie może rozpocząć operacji w Nowym Jorku, mimo że jest światowym liderem w autonomicznych pojazdach i regularnie obsługuje ponad 500 tys. płatnych przejazdów tygodniowo w 10 miastach USA. Blokada nie wynika z problemów technicznych czy bezpieczeństwa, lecz z opioru politycznego — New York Times ujawnił niedawno, że presję stawiają lokalni politycy, związki zawodowe i tradycyjne lobby taksówkarskie, obawiające się utraty miejsc pracy i przychodu.

Waymo dysponuje kapitałem do ekspansji, zbierając niedawno 16 miliardów dolarów finansowania, i już ekspanduje międzynarodowo do Tokio i Londynu. Jednak Nowy Jork, największa metropolia USA z ogromnym potencjałem rynkowym, pozostaje niedostępny. To klasyczne starcie między innowacją a ochroną status quo — tradycyjnie dyspozytorzy taksówek mobilizują wpływowe środowiska polityczne, aby utrzymać dotychczasowy model biznesu.

Historia pokazuje przełomową słabość technologicznych rozwiązań: nawet gdy są gotowe, bezpieczne i skalowalne, mogą zostać wstrzymane przez regulacyjne i polityczne bariery. Przypadek Nowego Jorku staje się emblematyczny dla napięcia między postępem technologicznym a interesami skupionymi wokół starego porządku gospodarczego.