Aplikacje zakupowe i platformy do wyszukiwania mieszkań wykorzystują generatywne AI do tworzenia przyciągających wzrok zdjęć i opisów nieruchomości, niezależnie od tego czy rzeczywiście takie mieszkania istnieją. W ostatnich miesiącach wynajmujący w Nowym Jorku i innych miastach zgłaszają coraz więcej przypadków, w których wymarzony apartament widoczny w aplikacji okazuje się zupełnie inny w rzeczywistości - mniejszy, ciemniejszy, bez obiecywanych wynalazków.

Problem wynika ze sposobu, w jaki AI jest wdrażane w branży nieruchomości. Narzędzia takie jak generatywne modele obrazów mogą przerabiać zdjęcia mieszkań, powiększając przestrzeń, zmieniając oświetlenie czy całkowicie wymyślając wyposażenie. Niektóre aplikacje pozwalają pośrednikom na generowanie wirtualnych versji pomieszczeń które nigdy nie były fotografowane, tworząc efektywnie fantazyjne reprezentacje realnych lokali. Dla wynajmujących szukających już trudnych do znalezienia i drogich mieszkań, ta praktyka stała się formą bait-and-switch - przyciągnięcia ich obietnicą niemożliwych domów.

To nie jest tylko kwestia estetyki. Wynajmujący marnują czas i energię na widzenia mieszkań które nie odpowiadają opisom, a pośrednicy i właściciele zyskują fałszywe wrażenie popytu na swoje oferty. W branży, która już boryka się z problemami nieuczciwości, AI dodaje nową warstwę manipulacji - gdzie niemożliwe jest odróżnienie rzeczywistych zdjęć od syntetycznie ulepszonych. Regulatorzy i platformy rozpoczynają dyskusje o wymuszeniu ujawniania gdy obrazy były modyfikowane przez AI, ale standarty są wciąż niewyraźne.