Masayoshi Son nie zniósł pytania o to, czy boom sztucznej inteligencji to bańka finansowa. Na dorocznym zgromadzeniu akcjonariuszy SoftBank Group w Tokio w środę prezes grupy, zapytany jak prawie przy każdym publicznym wystąpieniu, czy napędzające jego fortunę wzrosty w AI czekają na korekcję, traktował samą kwestię jako obelgę wobec branży.
Stanowisko Sona jest znamienne dla paradoksu, w jaki wpadł świat technologiczny. Z jednej strony, ogromne inwestycje w modele generatywne i infrastrukturę AI generują miliardowe wyceny i przyciągają bez precedensu kapitał. Z drugiej, rosnący sceptycyzm eksperty dotyczą praktycznego zastosowania tych technologii i tego, czy obecne wyceny są uzasadnione rzeczywistym zwrotem inwestycji.
Son, którego SoftBank wyłożył dziesiątki miliardów dolarów na inwestycje w firmy zajmujące się AI, ma oczywisty interes finansowy w zdyskredytowaniu takich obaw. Jednak jego zdecydowana odpowiedź sygnalizuje też coś głębszego - przekonanie, że krytyka boomu AI ignoruje fundamentalną transformacyjną moc technologii. Pytanie pozostaje: czy dystans między optymizmem a rzeczywistością zawęzi się, czy też jedną ze stron czeka rozczarowanie.