Tom MacWright zauważa niepokojący trend wśród kandydatów do pracy: kolejne aplikacje zawierają całkowicie wygenerowane przez LLM elementy - od pisanego CV, przez witrynę portfolio, projekty na GitHubie, aż po wiadomości commitów. To nie są fragmenty wspierane AI, ale całkowite artefakty sztucznej inteligencji od początku do końca.
Razą tego podejścia jest nie brak etyki, ale zupełna utrata osobistego głosu. Wypolerowane, LLM-generowane CV wygląda profesjonalnie - ale jest generyczne i bezosób. Nie dowiaduje się z niego nic o konkretnej osobie, poza tym jakie narzędzia potrafi używać. Takie kandydaty w ogóle się nie ujawniają, nie mówią nic autentycznego o sobie, nie pokazują swojej rzeczywistej pracy czy myślenia. MacWright podkreśla, że to są nie ludzie w procesie rekrutacji, ale tylko kolejne wyjścia LLM.
To ma głębokie implikacje dla branży tech. Dla rekruterów taka praktyka staje się bezużytecznym szumem - wszystkie aplikacje wyglądają tak samo, bo wszystkie pochodzą z tego samego źródła. Dla samych kandydatów to paradoksalnie zmniejsza szanse na wyróżnienie się, bo zamiast pokazać autentyczną umiejętność lub pasję, produkują kolejny bezwyrazisty tekst do hałasu konkurencji. Problem nie dotyczy tego czy AI jest złe, ale utraty indywidualnego głosu na rzecz bezmyślnego automatyzmu.