Amerykańska firma pamięci zanotowała czterokrotny wzrost przychodów do 41,45 miliarda dolarów rok do roku, a jej zysk netto przeskoczyła z 1,88 miliarda do 28,2 miliarda dolarów. To oznacza fenomenalne marże zysku na poziomie około 68 procent - wynik, który byłby nie do pomyślenia w normalnych warunkach rynkowych.

Taki wzrost jest bezpośrednim skutkiem globalnego niedoboru chipów pamięci, szczególnie tych wykorzystywanych w szkoleniu i uruchamianiu modeli AI. Ceny drastycznie wzrosły, a popyt pozostaje nieusycony - każdy, od start-upów po gigantów technologicznych, walczy o dostęp do wydajnych chipów. To stwarza idealną sytuację dla producentów, którzy mogą sprzedawać praktycznie wszystko, co wyprodukują, po bardzo wysokich cenach.

Wyniki te pokazują, że królem rynku AI nie są wcale firmy rozwijające modele, ale właśnie producenci sprzętu. Takie zyski zasilą nowe inwestycje w moce produkcyjne, ale dopóki niedobór będzie się utrzymywać, ceny mogą pozostać podwyższone. Jest to również ostrzeżenie dla firm technologicznych - poleganie na zewnętrznych dostawcach chipów pozostaje wąskim gardłem w całej branży AI.