Rakuten Kobo Writing Life, platforma do samopublikacji, odrzuciła w ubiegłym roku 45 procent przesłanych tytułów. Według szefa firmy Michaela Tamblyna, ponad 80 procent tych odrzuceń wynika z obecności treści generowanej lub znacząco przetwarzanej przez sztuczną inteligencję.

To drastyczne stanowisko pokazuje, jak poważnie platformy self-publishingowe traktują problem powodzi AI-generowanych książek. Kobo, należący do Rakutena, tradycyjnie ma być miejscem dla niezależnych autorów, ale gigantyczne ilości treści AI zalegającej Amazon i innych serwisów zmusiły go do stanowczych decyzji. Tamblyn twierdzi, że jego firma nie chce być tym, co poluje na każdy manuskrypt - ma standardy.

Wzrost odrzuceń to sygnał dla całej branży wydawniczej. Jeśli platformy będą filtrować AI-generowane dzieła, może to zmienić krajobraz samopublikacji. Z jednej strony autorzy będą potrzebować lepszych narzędzi do udowodnienia oryginalności, z drugiej - producenci AI stają przed pytaniem, czym jest etyczne wykorzystanie ich technologii w pisaniu. Dla czytających oznacza to jednak potencjalnie wyższą jakość w katalogach - mniej śmieci algorytmicznych, więcej rzeczywistych dzieł człowieka.