Rząd USA zdecydował się zamienić dotacje na udziały w Intelu, co trzykrotnie zwiększyło wartość jego pakietu akcji do 36 miliardów dolarów. To rezultat konwersji grantów wynikającej z ustawy CHIPS Act, którą wcześniej Stany Zjednoczone przyjęły, aby wzmocnić krajową produkcję półproduktorów. Zmiana została sfinalizowana pod administracją Trumpa i oznacza znaczący wzrost ekspozycji rządu na technologicznego giganta.

Początkowo wsparcie dla Intela miało formę bezpośrednich grantów - pieniędzy na rozwój zdolności produkcyjnych w Ameryce. Zamienienie ich na udziały kapitałowe to nowy krok, który zamiast zwracać pieniądze, daje państwu realną własność w przedsiębiorstwie. Takie podejście pozwala rządowi uczestniczyć w przyszłych zyskach firmy, jeśli będzie ona rentowna, ale też wiąże się z większym ryzykiem. Z perspektywy Intela taka zmiana może być korzystna - zamiast spłacać dotacje, firma pozostaje ze znacznie większą ilością gotówki.

Decyzja pokazuje, jak głębokie są obawy wokół zdolności konkurencyjnych Intela na arenie międzynarodowej, szczególnie wobec zagrożenia ze strony chińskich producentów półproduktorów. Inwestycja w formie udziałów sugeruje, że administracja pragnie nie tylko wesprzeć produkcję domową, ale też zagwarantować sobie wpływ na przyszłą strategię firmy. To całkowicie nowe podejście do wspierania kluczowych sektorów technologicznych, bardziej przypominające venture capital niż tradycyjne subsydiowanie przemysłu.