Jersey Mike's, popularna sieć restauracji z kanapkami, umieściła wzmianki o sztucznej inteligencji w dokumentach swojej oferty publicznej. To absurdalne odkrycie pokazuje, jak szaleńcze stało się podejście do AI w świecie biznesu - nawet firmy, które absolutnie nie potrzebują tej technologii do prowadzenia operacyjnego, czują się zobligowane do mówienia o niej inwestorom.
Jest to symptom głębokiego AI-hype'u, który opanował korporacyjne sale konferencyjne. Firmy dodają słowo AI do swoich strategii nie dlatego, że naprawdę coś z nią robią, ale dlatego że inwestorzy oczekują usłyszenia magicznych słów. Wiele z tych wzmianek to czysty greenwashing - jeśli coś nie jest sklasyfikowane jako AI, wciąż trzeba je zamarkować jako AI. Kanapkę sprzedajesz lepiej, gdy mówisz że używasz AI do optymalizacji menu niż gdy przyznajesz, że to zwykła restauracja.
To podkreśla, jak dystopijnie przesilona stała się dyskusja wokół sztucznej inteligencji. Hype'u brakuje gruntu w rzeczywistości - zamiast skupiać się na konkretnych zastosowaniach i rzeczywistej wartości, biznes po prostu traktuje AI jako magiczne słowo, które podnosi wycenę i przyciąga kapitał. Dopóki inwestorzy będą się zachowywać jak dziki psem na słowo AI, każda firma będzie je wymachiwać - niezależnie od tego, czy ma coś wspólnego z rzeczywistą sztuczną inteligencją.