Administracja USA szykuje nowe restrykcje na eksport zaawansowanego sprzętu do produkcji chipów do Chin, co może poważnie zakłócić światowy łańcuch dostaw półprzewodników. Decyzja jest odpowiedzią na rosnące obawy przed hegemonią chińskiego sektora technologicznego i inwestycjami w wojskowe zastosowania sztucznej inteligencji. Chińskie władze już ostrzegają, że sankcje mogą wywołać efekt domina i destabilizować cały ekosystem produkcji chipów na świecie, który już zmaga się z chaosem logistycznym od pandemii i konfliktów geopolitycznych.
Problem leży w zależnościach biznesowych między Stanami Zjednoczonymi a Chinami - tamtejsze fabryki poluzowały ostatnio wytwarzanie chipów z powodu wcześniejszych embargo, ale zarazem światowe przedsiębiorstwa technologiczne polegają na chińskim rynku i tamtejszych dostawcach komponentów. Propozycja sankcji dotyczy szczególnie sprzętu do fotolitografii i maszyn do depozycji atomowej, kluczowych w wytwarzaniu nowoczesnych półprzewodników. USA poprzednio już ograniczyły dostęp Chin do najnowszych projektów chipów od Nvidii i innych liderów branży, ale uderzenie w samą produkcję byłoby znacznie bardziej drastyczne.
Pekin przestrzega, że takie posunięcie może wypchnąć chińskie firmy do intensywnego współfinansowania krajowych alternatyw - coś, co już robią ambitnie - i przerwać relacje handlowe, które obie strony dotychczas utrzymywały. Konflikt technologiczny między supermocarstwami wszedł w nową fazę, gdzie nie chodzi już tylko o gotowe produkty, lecz o kontrolę nad całymi łańcuchami wytwarzania przyszłościowych technologii.