Unia Europejska poświęciła swoje przepisy dla biznesu, ale sektor komercyjny wciąż narzeka. Po dwudziestu miesiącach kampanii mającej na celu zredukowanie czerwonej taśmy firmy narzekają, że "uproszczenie" postępuje zbyt wolno, kosztuje zbyt wiele i pozostaje zbyt skomplikowane.

Politico przeprowadziło rozmowy z siedemnastoma firmami, konsultancjami i organizacjami branżowymi z różnych sektorów. Wspólnym problemem jest, że instytucja zbudowana do pisania ustaw nie nadaje się do szybkich zmian i elastycznego podejścia wymaganych przez rynek. Firmy chciały deregulacji, ale UE zdaje się przesunęła punkt ciężkości w kierunku "uproszczenia" istniejących ram zamiast faktycznego złagodzenia obciążeń regulacyjnych.

To pokazuje fundamentalną napięcie między biurokratycznym aparatem unijnym a pragmatycznym podejściem biznesu. Nawet znaczące ustępstwa ze strony regulatorów mogą okazać się niewystarczające, jeśli proces ich wdrażania pozostaje zawiły i czasochłonny. Sytuacja sugeruje, że sama zmiana przepisów to za mało - konieczna jest również transformacja sposobu, w jaki UE podchodzi do legislacji i jej aplikacji w rzeczywistości gospodarczej.