Coraz częściej pracownicy skarżą się, że firmy zmuszają ich do intensywnego korzystania ze sztucznej inteligencji w codziennej pracy, a następnie przypisują sukcesy projektów samej technologii zamiast ludziom za nią stojącym. Naukowcy zaczęli nazywać to zjawisko karą za AI, ponieważ pracownicy tracą szanse na podwyżki, premie i awanse, gdy menedżerowie przyznają zasługę narzędziom zamiast zespołom.

Historia jednej pracownicy o imieniu Aubrey ilustruje problem. Spędziła ponad rok na projekcie mającym zoptymalizować drogi czasochłonny i kosztowny proces w produkcji medycznej. Gdy wreszcie zakończyła prace i projekt przyniósł znaczące oszczędności, jej przełożony pytał nie o jej wysiłek, lecz o to, jakiej sztucznej inteligencji użyła. Takie sytuacje powtarzają się w wielu sektorach, od technologii po finanse, gdzie pracownicy są nagradzani za użycie AI, a nie za rzeczywisty wkład intelektualny i kreatywność.

Zjawisko to rodzi szersze pytania dotyczące przyszłości pracy i wartościowania zasobów ludzkich. Kiedy organizacje zaczynają postrzegać narzędzia jako główne źródło wartości, a ludzi jako jedynie operatorów, może to prowadzić do zmniejszenia motywacji, wzrostu frustracji wśród talentów i ostatecznie do ucieczki najlepszych specjalistów do firm, które doceniają rzeczywisty wkład człowieka. Trend ten może też pogłębić nierówności zarobkowe i dostęp do możliwości zawodowych.