Tesla zaprezentowała złotego Cybercaba jadącego samodzielnie po parkingu fabryki w Teksasie, z odkrytymi drzwiami motylkowymi i bez kierownicy czy pedałów. Pojazd poruszał się autonomicznie, co stanowiło spektakularne widowisko, ale diabeł tkwi w szczegółach - Tesla bowiem stwierdziła jedynie, że jazdy pracowników "zaczynają się wkrótce", a nie że już się zaczęły.
To rozróżnienie jest ważne dla zrozumienia rzeczywistego stanu zaawansowania projektu. Mimo imponującego wideo, brak konkretnego harmonogramu lub potwierdzenia, że pojazd jest gotów do regularnych przejazdów, wskazuje na to, że demo było przede wszystkim aktem marketingowym. Wiele osób obserwujących branżę autonomicznych pojazdów uważa, że rzeczywista wiadomość to zapowiedź samych jazd pracowników, a nie widowisko na parkingu.
Cybercab przez lata pozostawał obietnicą, którą Tesla wielokrotnie przesuwała. Ta najnowsza zapowiedź może być krokiem naprzód, ale bez konkretnych dat i gwarancji gotowości, pozostaje trudno ocenić, jak blisko jesteśmy faktycznego wdrożenia autonomicznych kabin firmy. Dla entuzjastów sztucznej inteligencji i pojazdów autonomicznych jest to zarówno zachęcające, jak i frustrujące - spektakl wizualny bez jasnych perspektyw czasowych.