Korea Południowa planuje budowę największego ośrodka produkcji chipów na swoim terenie, lokując go w biednej części kraju na południowym zachodzie, daleko od technologicznego centrum Seulu. Projekt o wartości 540 miliardów dolarów ma być realizowany w tempie nieznanym w dotychczasowej historii branży, ale już teraz staje przed poważnym problemem - region po prostu nie ma wystarczającej infrastruktury energetycznej i wodnej.
To nie jest kwestia pozwoleń czy map zagospodarowania. Nowoczesne fabryki półprzewodników to obiekty wymagające ogromnych mocy elektrycznych i wody do chłodzenia. Bez tego nie można produkować chipów, niezależnie od ilości zainwestowanych pieniędzy. Korea będzie musiała najpierw zbudować nową sieć energetyczną i systemy zasobów wodnych, co wydłużyć może realizację całego przedsięwzięcia.
Decyzja o lokalizacji w zachodniej części kraju jest strategiczna - chce zróżnicować produkcję poza dominującym dotąd obszarem wokół Seulu i jednocześnie rozwinąć gospodarczo słabsze regiony. Jednak ta ambitna wizja napotyka twarde ograniczenia natury - infrastruktura musi być gotowa zanim pierwsze fabryki zacznę działać.