Google przez trzy lata utajnianie przygotowywał się do zaakceptowania wojskowych kontraktów badawczych, ignorując wyraźne ostrzeżenia swojego zespołu naukowców zajmujących się sztuczną inteligencją. Managerowie w firmie pracowali nad infrastrukturą i procesami, które miały umożliwić włączenie się koncernu w projekty o zastosowaniach wojskowych, mimo że badacze wielokrotnie sygnalizowali etyczne obawy związane z takim zaangażowaniem.
Historia pokazuje głęboką przepaść między tym, co obiecuje Google w swoim kodeksie etycznym, a rzeczywistymi decyzjami biznesowymi podejmowanymi na szczeblach zarządzania. Zespół naukowców miał jasne stanowisko - pracowała nad nim przez kilka lat dokumentacja wewnętrzna dotycząca tego, dlaczego angażowanie się w projekty wojskowe stoi w sprzeczności z publicznie deklarowanymi wartościami firmy. Jednak managerowie konsekwentnie przesuwali te zastrzeżenia na bok, rozwijając struktury i procedury, które miały sprawić, że takie umowy będą dla giganta technologicznego możliwe do zaakceptowania.
Ujawnienie tego planu jest szczególnie znamienne w kontekście konkurencji technologicznej między supermocarstwami i rosnącego zainteresowania militarynym zastosowaniem sztucznej inteligencji. Choć Google utrzymuje, że jego polityka dotycząca etyki AI pozostaje niezmieniona, wewnętrzne działania sugerują pragmatyczną zmianę podejścia - prowadzona w ciszy, bez publicznego ogłaszania czy debaty z pracownikami. Historia ta podkreśla napięcie między wartościami deklarowanymi przez korporacje technologiczne a presją biznesową i geopolityczną, która coraz bardziej wpływa na kierunek ich badań.