Ferrari sprzedało wszystkie około 500 egzemplarzy swojego elektrycznego pojazdu Luce zaplanowane na rok 2026, zaledwie kilka miesięcy po jego oficjalnej premierze w maju. Premiera pierwszego w historii marki auta całkowicie elektrycznego wywołała bardzo negatywne reakcje online i w mediach biznesowych - spadek ceny akcji Ferrari wyniósł 6 procent. Jednak te krytyczne opinie okazały się zupełnie nie odzwierciedlać faktycznego popytu potencjalnych nabywców.
Rozbieżność między drwiną a rzeczywistą sprzedażą dowodzi, że opinia publiczna wyrażana online, szczególnie w postaci kpin, nie zawsze przekłada się na zachowanie konsumentów. W przypadku Ferrari chodzi o segment ultra-premium, gdzie nabywcy często podejmują decyzje niezależnie od publicznych dyskusji. Elektryczne Luce trafiło na rynek, który jest gotów zaakceptować odejście nawet od tak kultowych symboli spalinowych, jeśli produkt oferuje innowacyjność i prestiż.
Przedane już wszystkie dostawki na przyszły rok to sygnał dla całej branży motoryzacyjnej, że przejście na elektromobilność może nie być tak ryzykowne biznesowo, jak sugerują niektóre dyskusje. Dla Ferrari oznacza to również potwierdzenie, że marka potrafi osiągać cele sprzedażowe nawet przy kontrowersyjnych zmianach w portfolio produktów.