Rozmowy rekrutacyjne prowadzone przez sztuczną inteligencję stały się coraz częstszym pierwszym etapem w procesach zatrudniania, a kandydaci zamiast czekać na umówienie spotkania z członkami HR mogą je odbywać praktycznie o każdej porze dnia i nocy. Brak ludzkiego moderatora z drugiej strony oznacza, że można je realizować autonomicznie, co doprowadziło do sytuacji, w której rekrutując odbywają rozmowy o godzinie pierwszej w nocy lub innym czasie dla nich wygodnym.

Zmiana ta odzwierciedla szerszy trend automatyzacji procesów HR, gdzie algorytmy analizują odpowiedzi kandydatów, wyraz twarzy, ton głosu i inne parametry. Z jednej strony może to przyspieszyć selekcję, ale rodzi wiele kontrowersji. Kandydaci mogą być zmęczeni, a ich naturalne wskaźniki behawioralne mogą się różnić od tych obserwowanych w normalnych warunkach. Brak bezpośredniego dialogu z człowiekiem sprawia, że trudniej wyjaśnić nieporozumienia czy kontekst odpowiedzi.

Ta praktyka podnosi szersze pytania o równość szans w rekrutacji. Osoby z różnymi harmonogramami pracy, obowiązkami opiekuńczymi czy warunkami psychologicznymi mogą być niekorzystnie oceniane przez systemy, które nie dostosowują się do indywidualnych okoliczności. Jednocześnie pracodawcy bronią takiego podejścia efektywnością i obiektywizmem, choć niezależne badania pokazują, że AI w rekrutacji potrafi perpetuować uprzedzenia istniejące w danych treningowych.