Microsoft złożył nowe dokumenty sądowe, w których argumentuje, że jego chatbot Copilot bardzo rzadko reprodukuje zawartość z artykułów informacyjnych i publikacji książkowych. Firma podkreśla, że nawet kiedy już do tego dojdzie, zwykle chodzi o pojedyncze zdania, a nie rozbudowane fragmenty mogące zastąpić oryginalne dzieła.
W ramach procesu ujawniającego dowody Microsoft dostarczył do analizy 8,2 miliona logów z sesji czatu Copilota. Firma celowo wybrała te konkretne logi, ponieważ zawierały słowa kluczowe wskazujące na możliwość użycia treści ze stron wydawców pozywających - a zatem były najprawdopodobniej jedyną szansą na znalezienie potencjalnych naruszeń. Mimo tego podejścia ekspercka analiza wykazała zaledwie 59 545 przypadków, które mogłyby wiązać się z naruszeniem praw autorskich.
Ta strategia obrony Microsoftu jest kluczowa w toczącej się batalii prawnej z wydawcami, w tym New York Times, oraz autorami książek, którzy pozywają firmę o nieuprawnione wykorzystywanie ich treści do trenowania modeli sztucznej inteligencji. Microsoft stara się wykazać, że problem jest marginalny i że Copilot nie stanowi zagrożenia dla oryginalnych dzieł, podczas gdy pozywający uważają, że ich zawartość została przywłaszczona dla komercyjnych celów.