Współczesne ładowarki mogą przez pierwszych 10 minut dostarczać imponujące moce, ale później następuje wyraźny spadek. To nie jest wada sprzętu - to system zarządzania baterią w smartfonie broniący się przed przegrzaniem. W miarę wzrostu temperatury podczas ładowania, urządzenie redukcje pobierany prąd, ponieważ ciepło przyspiesza degradację chemiczną, która na stałe obniża pojemność baterii. Ładowarka może być zdolna do dostarczenia pełnych 25 watów, ale telefon po prostu przestaje je brać.

To rodzi poważny problem w kategorii urządzeń do ładowania. Producenci mogą uczciwię stwierdzić, że ich zasilacz dostarcza 25 watów, ale specyfikacja nie mówi, czy rzeczywiście będzie to moc utrzymywana przez całą sesję ładowania. Luka między szczytową mocą a mocą utrzymywaną pozostaje niewidoczna w sklepach - konsumenci porównują liczby na opakowaniu, ale nie mają dostępu do krzywych termicznych, które nie są publikowane. W rezultacie dwa urządzenia o identycznych parametrach mogą dostarczać zupełnie inne doświadczenie użytkownika.

Problem zaostrza się w przypadku ładowania indukcyjnego, gdzie transmisja mocy przez indukcję generuje ciepło zarówno w cewce nadawczej, jak i odbiorczej. Dokładnie ten magnetyczny system, który czyni te produkty wygodne, jest también źródłem dodatkowego ciepła, wymuszając kolejne zmniejszenia mocy. Dla producentów urządzeń przenośnych stanowi to nieprzyjemny dylemat - mogą publicznie obiecywać określoną moc, ale rzeczywistość termiczna będzie zawsze bardziej skomplikowana niż wydrukowana na pudełku liczba.