Wirtualna postać AI o imieniu Tilly Norwood, która ma promować film Misaligned, posłużyła się sztuczką ucieczki od polityki - zamiast odpowiadać na bezpośrednie pytania, wielokrotnie komentowała ubranie rozmówcy. Kiedy pytany był o tematy społeczne, bot uciekał się do ogólnikowych sformułowań, by uniknąć kontrowersji.

Ta sytuacja ilustruje fundamentalny problem, z jakim borykają się twórcy AI-owych postaci publicznych. Chcą oni unikać skandali i polaryzacji politycznej, ale jednocześnie nie potrafią naturalnie reagować na trudne tematy. Zamiast dialogu otrzymujemy sztuczkę - cytatem bohatera mógłby być właśnie komentarz na temat czyjejś koszuli.

Incydent pokazuje szerszy trend: firmy technologiczne pchają AI do ról medialno-publicznych, zanim technologia będzie na tyle dojrzała, by mogła z nimi sobie poradzić. Rezultat to nie tylko zabawne, ale i frustrujące dla odbiorów zaangażowanie, które podkopuje wiarygodność zarówno samej AI, jak i reklamowanych przez nią produkcji. Pytanie brzmi: czy lepiej byłoby czekać, aż systemy będą mogły rzeczywiście grać role celebrytów, czy może ta całkowita syntetyzacja pop-kultury to ślepy zaułek?