Kina w 2026 roku zalewane są filmami, które zdecydowanie przychylniej patrzą na znaczenie Silicon Valley i jego liderów. Aaron Sorkin w "Społecznym Rozrachunku" zamienia Marka Zuckerberga w roboczego antagonistę, którego działania destabilizują całe społeczeństwo. Nathan Fielding i Lance Oppenheim w "You Can See Everything" pokazują Elizabeth Holmes przygotowującą się do więzienia, odsłaniając prawdę o Theranos. Chociaż filmy o dysruptywnych założycielach tech nigdy nie były rzadkością, tegoroczna oferta jest wyjątkowo krytyczna wobec wizji branży.

Zmiana tonu filmowego wiąże się z szerzejącym się sceptycyzmem wobec technologicznych gigantów. Po latach, w których wizjonerzy Silicon Valley byli powszechnie celebrowani, projekty takie jak dokumentacja Alexa Gibneya o Elonie Musku pokazują radykalną zmianę percepcji publicznej. Hollywoodzkie portrety nie są już opowieściami o geniuszach zmieniających świat, lecz ostrzeżeniami o skutkach nieograniczonej ambicji.

Ta nowa fala filmów odzwierciedla szersze rozczarowanie społeczne dotyczące technologii, od mediów społecznościowych po fake-outy w branży medycznej. Narratywy pokazują koszty innowacji, efekt odurzenia mediów społecznych i moralną zapaść w biznesie. Zmiana w kulturze popu sugeruje, że spór o rzeczywisty wpływ technologii na społeczeństwo przechodzi z dyskusji internetowych do mainstreamowego dyskursu.