Robot Eiliko, uroczy urzączek do zawieszenia na plecaku z wbudowanymi konwersacjami AI, okazał się być koszmarem pod względem bezpieczeństwa. Pomimo obietnic, że sekrety użytkowników pozostają bezpieczne, hakerzy mogli łatwo odczytywać pełne transkrypty wszystkich rozmów przeprowadzonych z zabawką. To była dopiero początek problemów związanych z podatnościami tego urządzenia.
The Verge i badacz bezpieczeństwa Sammy Azdoufal spędzili ponad miesiąc próbując uzyskać odpowiedzi od producenta. Wysyłali emaile do CEO i założyciela Energize Lab, Shawa Yeunga, ale nikt nie odpowiadał na ich pytania. Milczenie firmy trwało, podczas gdy potencjalnie miliony użytkowników mogły być zagrożeni ujawnieniem swoich prywatnych rozmów.
Teraz Energize Lab wreszcie złamało milczenie, choć jego odpowiedź wiele pozostawia do życzenia. Firma potwierdziła, że zidentyfikowała główne problemy z bezpieczeństwem i ogłosiła, że zatrudni niezależną firmę specjalizującą się w bezpieczeństwie. Jednak sceptycyzm wobec tego kroku jest uzasadniony, biorąc pod uwagę wcześniejszy brak zaangażowania i responsywności ze strony producenta wobec zgłaszanych zagrożeń.