Unia Europejska i Wielka Brytania nałożyły sankcje na rosyjski aparat cybernetyczny w ramach wspólnego działania, w którym UE uderzyła w dziewięciu osobników i cztery podmioty, a Wielka Brytania zaproponowała bardziej zaangażowaną listę 24 podmiotów. To pierwsze tego typu wspólne sankcje pokazują zmianę perspektywy - zamiast atakować konkretnych hakerów, unijne i brytyjskie władze zaczęły mierzyć cele w całej infrastrukturze wspierającej rosyjskie operacje cybernetyczne.
Główna zmiana polega na sposobie definiowania problemu. Szefowa dyplomacji UE Kaja Kallas nie określiła celu sankcji jako konkretną grupę hakerów czy nawet agencję rządową, ale raczej cały ekosystem - sieć rozciągającą się przez służby wywiadowcze, instytucje naukowe i podmioty komercyjne zaangażowane w prowadzenie operacji cybernetycznych. To bardziej holistyczne podejście odzwierciedla rosnące rozumienie, że zagrożenia cybernetyczne z Rosji to nie tylko działalność samotnych specjalistów, ale skoordynowany wysiłek całego systemu.
Zaproponowana strategia może mieć znaczące konsekwencje dla rosyjskiego potencjału cybernetycznego. Sankcjonując elementy ekosystemu wspierającego operacje hakerskie - od badań naukowych po magazynowanie danych - UE i Wielka Brytania próbują podwyższyć koszt dla Moskwy. Taka taktyka może być bardziej efektywna niż karanie poszczególnych osób, które łatwo zastąpić, gdyż atakuje fundamenty infrastruktury, na której opiera się rosyjska zdolność prowadzenia zaawansowanych cyberataków.