Władze Filadelfii zaproponowały budowę centrów danych AI w sąsiedztwie zamkniętej rafinerii ropy naftowej, co rozszerzyło falę protestu na całym kraju przeciwko tego typu inwestycjom. Decyzja wywołała burzę w społeczności już doświadczonej dziesięcioleciami zanieczyszczenia i zdegradowania infrastruktury przemysłowej.
Pojawienie się planów w Filadelfii pokazuje większy trend, w którym giganci technologiczny szukają tanich terenów dla swoich serwerów wymagających ogromnych ilości energii i wody. Dziedzictwo przemysłowe wielu miast sprawia, że są one mniej chronione i łatwiej poddają się presji biznesu, mimo że mieszkańcy już cierpią na zdrowotne konsekwencje wcześniejszych zanieczyszczeń. Niskie ceny gruntów i istniejąca infrastruktura energetyczna sprawiają, te tereny atrakcyjnymi dla developerów.
Sprzeciw lokalnych społeczności robi się coraz głośniejszy, a mieszkańcy podkreślają sprawiedliwość środowiskową - pytając, dlaczego to zawsze uboższe, zdepopulowane dzielnice mają tracić dalej. Dyskusja ujawnia fundamentalne napięcie między ambicją technologiczną a obowiązkami wobec opuszczonych współczesnym przemysłem miejskich terenów.