Serial Netflix 'A Man on the Inside' z Tedem Dansonem jako głównym bohaterem zwraca uwagę na ciemną stronę inteligentnych okularów, która Hollywood do tej pory ignorowało. Pozornie komediowy scenariusz, w którym postać Danson - emerytowany wdowiec pracujący dla detektywa - infiltruje dom seniora wyposażony w Ray-Ban Meta, staje się niechcianym ilustratorem największego problemu z technologią smart glasses: możliwością inwigilacji ludzi bez ich zgody.
Te okulary to urządzenia wyposażone w kamerę i mikrofon, które mogą nagrywać wszystko wokół nich. W serialu ta potęga obserwacyjna tworzy komiczne, ale jednocześnie wywoływujące dyskomfort sytuacje. Dzieje się to w epoce, gdy producenci technologiczny wciąż walczą z wizerunkiem swoich smart glasses, próbując pokazać je jako przydatne gadżety, a nie narzędzia szpiegowskie. Hollywood zwykle albo odseparowywało problemy prywatności od rzeczywistości, albo budowało nierealistyczne fantazje o przyszłości.
Seria wydaje się jednak trafiać w najczulszy punkt: psychiczny ciężar związany z posiadaniem mocy nagrywania innych ludzi. Protagonista zdaje sobie sprawę z moralnych konsekwencji tego, co robi - nawet jeśli oficjalnie 'wykonuje swoją pracę'. To ukazuje, dlaczego inteligentne okulary stanowią wyjątkowe zagrożenie dla norm społecznych i prywatności w porównaniu z innymi kamerami. Jeśli ta technologia ma stać się mainstream, musimy najpierw rozwiązać fundamentalne pytania o etyce i zgodzie na bycie rejestrowanym w publicznych przestrzeniach.