Sam Altman, szef OpenAI, negocjuje z prezydentem Trumpem przekazanie rządowi USA 5 procent udziałów w swoim przedsiębiorstwie. To kolejna odsłona pomysłu, nad którym Altman pracuje od lat, by Amerykanie byli beneficjentami bogatej przychodzącymi z AI.
Historia sięga 2021 roku, kiedy Altman zaproponował radykalniejszą wersję - aby wszystkie firmy powyżej pewnej wyceny płaciły 2,5 procenta wartości rynkowej rocznie do funduszu, z którego Amerykanie dostawaliby wypłaty. W kwietniu tego roku OpenAI opisał już bardziej ograniczoną propozycję, którą teraz Altman rzekomo omawia z Trumpem. Pomysł ma szerokie poparcie polityczne - nawet senator Bernie Sanders proponował dać Amerykanom 50 procent udziałów w czołowych firmach AI.
Logika stojąca za tym pomysłem jest podwójna. Po pierwsze, modele AI uczą się bezpośrednio z pracy stworzonych przez ludzi - książek, filmów, sztuki - ale firmy AI zwykle nie płacą autorom tego materiału. Bezpłatny udział w kapitale mógłby być formą opóźnionej rekompensaty. Po drugie, regularne wypłaty mogłyby złagodzić obawy związane z masową utratem miejsc pracy z powodu automatyzacji, działając jako poduszka finansowa dla pracowników. Jak duża powinna być ta poduszka, to kwestia debaty, ale symboliczna kwota trzystudolarowego udziału rodziny pokazuje, że nawet mały procent wartości giganta AI może rozsądnie rozłożyć się na całą populację.